Dusza

Widzę, że zrywami piszę na blogu ale tak to właśnie jest w moim życiu. Patrzę na statystyki i jednak około 10 wejść dziennie jest, czyli ktoś patrzy, pytanie czy to człowiek 🙂 czy boot 🙁

Poza tym pracuję, i czasem pracuję pełnią duszy i ciała 🙂

Jakkolwiek nie piszę lub nie umieszczam tego wszystkiego by Was zmienić (lub booty) ale po to by jak zajrzę tu za rok, by wiedzieć o czym myślałem, co było dla mnie ważne. Może nie brzmi to dobrze ale… czy musi? To mój blog, moje myśli. Jeśli chcesz (i czytasz to), to wykorzystasz, nie? to nie… każdy z nas ma wolną wolę.

Dzisiaj taki tekst:

Jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Mamy ciało fizyczne, mentalne, ciała energetyczne. Wszystko to spaja Dusza. Nasz osobisty łącznik z Bogiem. To nie Ty masz Duszę, ale Ona ma Ciebie. Ale doskonałością jest, żebyście mieli SIEBIE NAWZAJEM. Dla jedności, dla komfortu wspólnego podróżowania przez życie.

dusza i ja

Uporządkujmy kilka informacji w celu nakreślenia perspektywy.

Ty, jako osoba jesteś kolejną odsłoną w podróży Duszy. Kolejnym przejawem w wymiarze fizycznym. Ona doświadcza przez Ciebie. Twoje ciało pozwala przejawić się Duszy w materii. Dusze zawierają w sobie świadomości poprzednich wcieleń. Świadomości wcieleń są częścią tożsamości Duszy.

Dusza chce zbierać doświadczenia. Każde. I piękne i trudne, i złe, i brzydkie. Jest jej to niezbędne w procesie wzrastania, czyli podnoszenia wibracji. Im wyższe wibracje Duszy, tym piękniejszych doświadczeń ona pragnie. Zwykle. Nie jest to jednak sztywną regułą.

Dusza zainteresowana jest doświadczaniem w jego istocie. Nie bardzo przejmuje się wcieleniem. Jest ono dla niej kolejną odsłoną. Przychodzi jednak taki moment, kiedy współpraca w wcieleniem jest dla Duszy bardzo ważna. Wtedy będzie ona zabiegać o kontakt.

Dusza i wcielenie mają różne perspektywy. Ona postrzega w skali makro – widzi swoją drogę globalnie. Wie, dokąd zmierza, ponieważ sama obrała kierunek. Wcielenie widzi sprawy w skali mikro. Może jedynie planować najbliższy czas, a i tak nie wie co zdarzy się za minutę. Błądzisz, jesteś niepewny, potykasz się, upadasz. Doświadczanie życia to dwie rożne płaszczyzny dla Duszy i wcielenia. Można porównać to do wtykania palców do gniazdka z prądem. Dusza będzie zachwycona intensywnością doznań, wcielenie – cóż…

Nie wygląda to zbyt optymistycznie? Tak tutaj jest. Oburzanie się nie ma sensu. Doświadczanie na planecie Ziemia jest doświadczaniem w dualizmie. W odłączeniu od prawdy i pamięci, że jesteś doskonały. I to jest najwyższa półka doświadczania. Istotą jest akceptacja i żeby wznieść się ponad ten dualizm i dotrzeć do jedności w sobie. Do prawdy świętej trójcy: Unii Ciebie, Duszy i Boga w Tobie. Do harmonii serca, umysłu/świadomości i ciała. W tym sensie jesteś istotą kompletną, ponieważ zawierasz już wszystko w sobie. Trzeba do tego dotrzeć. Prawda zostanie objawiona, ale żeby nie było zbyt łatwo, każda będzie inna. I znów sztuka żeby się w tych własnych prawdach dogadać. Płaszczyzną jest miłość.

Odkrycie jedności w trójcy świętej na planie fizycznym polega na zintegrowaniu płaszczyzny ducha, boskości i fizyczności w sobie. Nie uda się tego zrobić, jeśli nie poszukujesz wewnątrz siebie. Zewnętrzne autorytety muszą zostać odrzucone. Jedynie kontakt z Duszą, która zna cel. Możecie podążać ku niemu razem. W harmonii. Dusza ma moc poukładania Twojego życia. Przez Nią skontaktujesz się ze Wszystkim Co Jest. Czyli z Bogiem/ z Życiem. Twoje istnienie nabierze właściwej perspektywy jeśli w drodze doświadczenia zrozumiesz swoją i Duszy rolę. Możliwa jest wędrówka w jedności, wzajemnym zrozumieniu i poszanowaniu. I to jest piękna droga.

Dusza ma moc doprowadzenia Wcielenia do jedności. Jedynie Ona może to zrobić. Innej opcji nie ma. Wszelkie religie i nurty myślowe mogą być co najwyżej pomocne. Możesz zrobić to jedynie Ty z Duszą. Jeśli będziesz potrzebować wsparcia, Ona Ci je zorganizuje. Podeśle ludzi, zdarzenia, sytuacje… Każde istnienie jest unikatowe. Nie ma dwóch takich samych doświadczeń.

Życie to coś więcej, niż bycie w czasie od narodzin do śmierci. Prawdziwe istnienie, jest wielowymiarową podróżą, której celem jest połączenie we Wszystkim Co Jest. Efektem tej podróży jest nieustający rozwój duchowy. Rozwija się Dusza i rozwijasz się Ty. Odnajdźcie siebie.

Wszystko, co istnieje posiada Duszę (lub Ducha). Istoty myślące i czujące mają świadomą (mniej lub bardziej) Duszę. Rośliny i materia (zagęszczona energia) także posiadają Ducha. Duch może się jednoczyć i tworzyć wyżej zorganizowaną Duszę. Na przykład Duchy poszczególnych drzew w lesie łączą się dając Duszę Lasu, która jest energią połączonych ze sobą energii eterycznych. Tak więc wszystko, co istnieje ma Ducha/Duszę.

Niewielu z Nas na co dzień myśli o swojej Duszy. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że ona kieruje naszym życiem. A już naprawdę mało ludzi wie i świadomie doświadcza czegoś takiego jak prowadzenie Duszy. Celem jest byśmy zdali sobie z tego sprawę i nawiązali kontakt z Nią.

Prowadzenie Duszy – co to takiego?

Żyjemy z Duszą na co dzień. Gdyby tak nie było, nie byłoby życia. Każdy z Nas nieustannie doświadcza swojej Duszy. Doświadcza mniej lub bardziej świadomie. Przeważnie nazywamy to życiem zgodnym z podszeptami serca albo intuicji. Mało kto mówi o życiu razem z Duszą. Inną kwestią jest, czy chcemy Jej słuchać. Kiedy idziesz w zgodzie z Duszą, ona czyni Twoje życie harmonijnym. Od spraw duchowych, kontaktów międzyludzkich, po zdrowie ciała i sprawy codzienne. Na przykład doradzanie w sprawie zakupów, pracy, spraw rodzinnych itp. Faktycznie tak się dzieje. Co jednak jeśli nie potrafimy nawiązać kontaktu z Duszą? Oto kilka wskazówek jak rozpoznać, kiedy Dusza kontaktuje się z wcieleniem.

Cisza i uważność.

  1. Pierwsze i najważniejsze: trzeba wprowadzić siebie w stan CISZY.

    Tylko w ciszy odnajdziesz/usłyszysz siebie. Spraw więc, by Twoje życie stało się UWAŻNE. Pozbądź się wszystkiego co niepotrzebnie absorbuje Twoje myśli, emocje i uwagę. Oczywiście na tyle, na ile to możliwe w Twojej codzienności. Ogranicz wszystko, co powoduje, że jesteś na zewnątrz siebie. Telewizja, komputer, nałogi, toksyczne więzi z ludźmi itp. Generalnie wszystko, co kieruje Twoją energię na zewnątrz.

  2. Emocje i Ego.

    Kiedy w Twojej zewnętrznej przestrzeni pojawi się cisza, zacznie się ona przejawiać w Tobie samym. Jeśli będziesz uważny, zorientujesz się, że masz w sobie dwóch przeszkadzaczy, którzy nie pozwalają Ci w pełni być sobą. To galopujący Umysł i Ciało Bolesne, które jest niczym innym, jak twoimi trudnymi emocjami. Dzielisz świat na dobry i zły. Doświadczenia także dzielisz na dobre i złe. Tym czasem one w swojej naturze są neutralne. To Twój umysł i Twoje ciało bolesne nadają im takie wartości. Potrzebą jest znaleźć w sobie dystans, spokój wobec tych dwojga. Oba te ciała są przejawem Ciebie w dualnym świecie, ale nie są one Tobą. Ty, w swojej istocie jesteś CISZĄ I ŚWIATŁEM. Odnajdź drogę do zintegrowania w sobie tych aspektów. To jest proces. Jest możliwe ukochać w sobie rozszalałe fale i przebić się przez nie do swojej prawdziwej natury.

  3. Wewnętrzny głos – głos Duszy.

    Jeśli jesteś wystarczająco uważny i znasz siebie, wiesz, że masz w sobie wewnętrznego przewodnika, który mówi Ci co jest dla Ciebie dobre. „Tego, nie rób, na tego człowieka uważaj, jeśli tak postąpisz będziesz cierpiał… „ Nazywamy to intuicją, głosem serca czy sumienia. A to jest Dusza właśnie. Przejawia się ostrzegając Cię, prowadząc przez życie. Jeśli kochasz muzykę, ciszę, malujesz, podróżujesz, pomagasz innym, robisz cokolwiek, co sprawia, że czujesz się radosny i szczęśliwy, to także przejawia się w Tobie Dusza. Jeśli jest w Tobie nieustanne pragnienie realizacji siebie, to także głos Duszy. Podążaj za nim. On doprowadzi Cię do szczęśliwego życia.

Komunikacja z Duszą

Przeczytałam, że Dusze komunikują się na ponad 40 sposobów. Sama doświadczam przeróżnych dróg. Myśli, wewnętrznego głosu, przeczuć, emocji, snów, przekazów z przestrzeni, od innych osób, piosenek, filmów, wizji, ludzi i wielu innych. Na początku trudno to wyłapać, ale potem staje się to oczywistym i rozmowa jest możliwa. Zbudowanie kontaktu z Duszą jest procesem. Wymagać może wiele cierpliwości, uważności i wyciszenia. Czasem o Duszę trzeba się mocno postarać, ponieważ Ona nie jest zainteresowana kontaktem lub nie jest w dobrej kondycji, lub jej przy Nas po prostu nie ma.

Kilka najczęstszych form komunikacji Duszy z Wcieleniem:

  1. Emocje.

    Najczęściej Dusza komunikuje się z Nami na płaszczyźnie emocji. Obserwujcie je w sobie. Nauczcie się zauważać w nich pewne prawidłowości, starajcie się dotrzeć do ich źródła. Nauczcie się rozpoznawać, kiedy emocje powodowane są czynnikami zewnętrznymi (umysł i ciało bolesne), a kiedy są głosem Duszy. Czasem jest też tak, że pojawia się emocja, którą odbierasz jakby była nie Twoja. Na przykład nagle odczuwacie niespodziewaną ekscytację, choć nie ma ku temu podstaw, żeby tak się czuć. To jest emocja od Duszy. Ona w ten sposób coś komunikuje. Jeśli odczuwasz niespodziewany, niczym nie uzasadniony głęboki smutek, jest to informacja od Duszy, która woła o pomoc. Sygnalizuje, że coś Jej dolega i trzeba pomóc. Powodem tego jesteś Ty, zatem tylko Ty masz moc uleczenia. Jako wcielenie masz realny wpływ na zdrowie Duszy. Jeśli często postępowałeś/postępujesz wbrew sobie, a potem czujesz się źle, uwierz, że Dusza to wszystko dostaje. Trzeba to oczyścić. Warto się przyglądać swoim emocjom. One są drogowskazem.

  2. Sny, czas przed snem.

    Doskonałe pole dla komunikacji z Duszą. Jesteś wyciszony i ona może swobodnie do Ciebie przemawiać. Można założyć dziennik snów i zapisywać wszystkie ważne niusy.

  3. Wieści z zewnątrz.

    Kiedy szukasz odpowiedzi na pytania Dusza może mówić do Ciebie znakami z przestrzeni, podsuwać informacje przez ludzi, filmy, książki, napisy na bilbordach itp. Tu istotne są Twoja uważność i wyciszenie.

  4. Teksty piosenek.

    Bardzo fajny kanał komunikacji. Dzieje się wtedy, gdy chodzi za Tobą jakaś piosenka, nucisz ją, siedzi Ci w głowie melodia. Zainteresuj się tekstem. Zobacz czego dotyczy. Zwykle bywa on całą, wielką wiadomością od Duszy. Listem dla Ciebie.

  5. Sygnały z ciała.

    Dusza przez bóle i dyskomfort ciała daje znać, co jest nie tak w energiach i w emocjach. Choroba ciała zawsze wynika z zaburzonych emocji, energii, chorej Duszy. Zawsze trzeba szukać przyczyn w Duszy. Zajmuje się tym totalna biologia.

  6. Wizje, myśli, przeczucia.

    Kiedy Wasz umysł jest spokojny, Dusza może go wykorzystać jako projektor do wyświetlania komunikatów. Pojawiają się wizje, myśli, przeczucia. Znowuż istnieje potrzeba wyciszenia się, żeby je odczytać.

Co możesz zrobić Ty?

  1. Możesz medytować z intencją spotkania się z Duszą. Można poszukać medytacji w netku.
  2. Możesz spróbować wewnętrznego dialogu.
  3. Możesz poszukać pomocy na zewnątrz udając się do specjalisty od Dusz.
  4. Możesz dawać upust pragnieniom i emocjom serca. One są głosem Duszy jej pragnieniem przejawiania się. Jeśli pójdziesz za potrzebami Duszy, zawsze na tym zyskasz.
  5. Możesz wprowadzić się w stan ciszy i przygotować pole do przejawiania się Duszy w Tobie.

Nawiązywanie kontaktu z Duszą, to proces. Przygotuj się na ewentualność trwania w czasie. Bądź cierpliwy. Zainteresuj się Dusza. Pokaż, że Ci zależy. Ona na pewno to doceni. Warto jest czytać publikacje o Duszy. Kiedy się wie cokolwiek o Niej, łatwiej się zorientować co i jak.

Jesteśmy Istotami wielowymiarowymi. Mamy ciało fizyczne, mentalne i ciała energetyczne. Wszystko to spaja Dusza. Nasz osobisty łącznik z Bogiem. To nie Ty masz Duszę, ale Ona ma Ciebie. Doskonałością jest, żebyście mieli SIEBIE NAWZAJEM. Dla jedności, dla komfortu wspólnego podróżowania przez życie.

Człowiek + Dusza = Istota. Wielowymiarowa, holistyczne ujęta jednostka, która jest podstawą wszystkiego. Postępując wbrew sobie, postępujesz wbrew Duszy. To podstawa, którą trzeba opanować na samym początku.

Zdrowie a dusza

Zdrowie a dusza, skąd się biorą choroby?

Czy przyglądając się życiu nie odnosicie nieodpartego wrażenia, że wszystko w nim zostało postawione na głowie? Mam tu na myśli klasyczne odwrócenie. Sprowadza się ono do tego, że zdefiniowane, czy też rozpropagowane w społeczeństwie założenia, znajdują się w położeniu odwrotnie proporcjonalnym do prawdy. Jednym z tak zmanipulowanych zagadnień, o nadrzędnym wprost znaczeniu jest – zdrowie.

„Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz. …”

Jan Kochanowski, w swojej fraszce: ”Na zdrowie” bardzo trafnie zdefiniował tytułowe zagadnienie. Zdrowie, czym jest? Najprościej mówiąc to stan równowagi energetycznej na wszystkich poziomach, jak również pomiędzy nimi. Mowa tu o poziomach: fizycznym, duchowym, emocjonalnym i mentalnym. Przyjrzyjmy się zatem, zarówno samemu zdrowiu, jak również utrwalonym paradygmatom na jego temat.

Podstawowe przekłamanie

Pierwszym i zasadniczym przekierowaniem, z którego biorą się wszystkie inne, jest przekonanie, że świat duchowy stanowi jedynie dopełnienie świata materialnego. Powszechnie uważa się, że duchowość jest domeną religii. Wyraźnie też rozdziela się ją od życia fizycznego. Świat materialny natomiast, przedstawia się nam jako nadrzędny i jedynie prawdziwy. Na niego też kierujemy całą naszą uwagę. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie, stanowi on zaledwie wypadkową świata duchowego. Jest zatem jego namiastką, w której jednak zatracamy się na tyle, że przesłania nam istotę i znaczenie duchowości.. Tym niemniej, u podstaw, wszystko jest duchowe.

W zdrowym ciele zdrowy duch?

Cóż, zaryzykuję stwierdzenie, że jest dokładnie odwrotnie. Podążając ścieżką własnej duszy, pozostajemy w równowadze, czyli harmonii energetycznej, co utrzymuje nas w zdrowiu. Ulegając nawykowi skupiania całej uwagi na zewnątrz, gdzieś po drodze zatraciliśmy zdolność wewnętrznej komunikacji z naszą duszą. A ta przemawia do nas na różne sposoby. Stawiając opór jej podszeptom i przewodnictwu, tworzymy rozłam. Stwarza on poczucie dyskomfortu. Wiemy, że coś jest nie tak. Zazwyczaj jednak ignorujemy i zagłuszamy te odczucia, co dodatkowo zakłóca i mąci naszą energię. To właśnie dlatego wciąż konfrontowani jesteśmy z podobnymi scenariuszami naszego życia. Dusza z uporem przywołuje wszystkie nierozwiązane tematy, które – w oczekiwaniu na uzdrowienie – co rusz wypływają na powierzchnię. Dopóki zamiatamy je pod dywan, zaprzeczamy im, ignorujemy lub spychamy w najgłębsze odmęty podświadomości – będą z uporem o sobie przypominać. Strach przed konfrontacją trwa tak długo, aż nie będziemy gotowi, by uznać i zaakceptować w sobie wszystko, co blokujemy. Dopiero z tego poziomu możliwe jest uzdrowienie.

Wszystkie traumatyczne zdarzenia, którym nie jesteśmy w stanie stawić czoła, są nawrotem okaleczonej energii i szansą na jej uzdrowienie. Stawiając opór części nas samych, sprzeniewierzamy się naturze własnego istnienia, a tym samym sabotujemy nasze zdrowie. Dusza zawsze wie, co jest dla nas najlepsze, jednak nigdy nie wymusi w nas czegoś, na co nie jesteśmy gotowi.

Przyczyny rozłamu

Dusza zawsze dąży do ekspansji i rozwoju. My natomiast posiadamy głęboko zakorzeniony strach przed zmianą. Dusza zawsze nas inspiruje, motywuje i pcha do przodu. My z uporem maniaka okopujemy się we własnej strefie komfortu. Tkwimy w niej tak długo, aż ból staje się nie do zniesienia, a cena kompromisów – nie do zaakceptowania. Zmiany wprowadzamy zazwyczaj dopiero, kiedy nie mamy już innego wyjścia. Odstając od naszej prawdziwej natury i wewnętrznego przewodnictwa, zawsze tworzymy rozłam, który generuje zaburzenia w energiach.

Świat zewnętrzny jest wtórny wobec naszego wnętrza

Często posiadamy w sobie cechy, których nie mogąc zaakceptować, przenosimy na innych, bądź spychamy w odmęty naszej podświadomości. Dlatego właśnie tak denerwują nas zachowania innych ludzi. Ukazują nam to wszystko, czemu zaprzeczamy. Inni są naszymi lustrami. Konfrontują nas z tym, czego nie akceptujemy w sobie. Nasza irytacja jest oznaką, że posiadamy energetyczne połączenie z tym, co wytrąca nas z równowagi. W przeciwnym wypadku, nasza reakcja nie byłaby tak nerwowa.

Przenosząc własne okaleczenia emocjonalne na innych, lub spychając je w najdalsze zakamarki podświadomości, niejednokrotnie zapewniamy sobie względną stabilizację energetyczną na czas braku gotowości zmierzenia się z naszymi ranami. Jednak w dłuższej perspektywie, zachowanie takie prowadzi do zaburzeń na płaszczyźnie naszego organizmu. Nasze ciała stanowią wielopoziomowe dekodery, w których kody świadomości zawsze dopasowują się do otrzymanych wzorców energetycznych.

Wszystko, co jak nam się zdaje, przychodzi z zewnątrz i wpływa na nasze życie, stanowi jedynie wyrównanie energetyczne pomiędzy naszym wnętrzem a otoczeniem zewnętrznym. Nie inaczej jest z naszym zdrowiem.

 

Uczucia i emocje jako główny nośnik komunikacji z Duszą

Wbrew powszechnie panującemu przekonaniu, jakobyśmy w wielu kwestiach nie mieli wyboru – zawsze go mamy. Zawsze też wiemy, co robić, co jest słuszne, i co pozostaje w zgodzie z naszą prawdziwą naturą. Po prostu wybory te zazwyczaj burzą naszą strefę komfortu. Są dla nas zbyt trudne, niewygodne i problematyczne. Dodatkowo wymagają naszej odwagi i działania sprzecznego z ogólnie przyjętym kierunkiem.

W pierwszym odruchu, zawsze słyszymy głos duszy, ale już w następnym dopuszczamy nasze ego. Ego zawsze nas tłumaczy, wyszukuje wymówki i ucieka od odpowiedzialności. W starciu z ego, dusza zazwyczaj przegrywa. Jednak jest cierpliwa i niczego nie wymusza. Jest niezwykle mądra i wie, że musimy najpierw przepracować nasze tematy, nawet jeżeli wiąże się to z bólem, cierpieniem, a także z chorobą. Zawsze, za pomocą uczuć i emocji, sygnalizuje, czy pozostajemy w harmonii, czy też wprowadzamy zamęt i dysharmonię. Nasze samopoczucie z niezwykłą precyzją nawiguje nas w jakości naszej energii.

Wszystkie nasze cierpienia, traumatyczne przeżycia i choroby doświadczają nas na drodze dochodzenia do świadomego zarządzania naszą energią i twórczej komunikacji z naszą duszą.. Stanowią drogocenne wskazówki i nauki, które przerabiamy, aż nie będziemy gotowi, by pojąć, że wszystko stwarzamy sami.

Przejażdżka rowerowa

Dzisiaj po uczelni przejechałem się na spacer rowerowy popatrzeć jak buduje się zachodnia nitka II linii metra i taki wieszak na bieliznę. Czy ktoś wie co to jest, i czy taka antena jest lepsza od innych?

Potem pojechałem objazdami różnymi i dotarłem do Parku Sowińskiego a obok niego cmentarza prawosławnego. Muszę o nim trochę poczytać. Trzeba powiedzieć, że w półmroku robi wrażenie.

Wesele kaszubskie

10 czerwca mam czelność być na weselu kaszubkim. Dużo sobie obiecuję, może zbyt wiele.

Jeszcze na studiach byłem na wycieczce we Włoszech z grupą chóru śpiewającą we Włoszech. Śpiewali w przepięknych katedrach w cudnych miastach Włoch, a potem przy piwie i winie dawali ostre, sprośne kawałki, to był wspaniały czas. Chciałbym to powtórzyć…

Oto wybrane przyśpiewki weselne. 7x powtórzę i jak nic na weselu nie będzie to może sam zanucę?

A na tym weselu gości cała kupa
ciekawe co który zaleje się w trupa.

Nie śpiewaj, nie śpiewaj, ach ty stara wanno
Mogłaś się naśpiewać kiedy byłaś panną.

Nie myśl sobie nie myśl, że mi zamkniesz usta,
ja mam język ostry, twoja głowa pusta.

Mądra jesteś mądra jak kura na grzędzie,
Przecież na weselu wygłupiasz się wszędzie.

Lepiej wypij wódkę ze swego kieliszka
do ciebie nie śpiewam nie otwieraj pyska.

Huśtałaś się wczoraj an drzwiach od wychodka,
drzwiczki się urwały i wpadłaś do środka.

Śpiewam takim głosem, bo Bozia mi dała
A ty nos obetrzyj boś się zasmarkała.

Nie śpiewaj nie śpiewaj, nie otwieraj gęby
Bo złapię kamienia, wybiję Ci zęby

Nie tyś mnie rodziła, nie tyś mnie chowała
I nie ty mi będziesz zęby wybijała.

Wolę pocałować nawet w dupę kota
ciebie pocałuje już tylko ślepota.

Zaśpiewał, zaśpiewał coś bardzo mądrego
Aż się wszyscy goście głośno śmieją z niego.

Ty do mnie nie śpiewaj, ze mnie chłop morowy
a tyś taka zgrabna jak kombajn zbożowy.

Nie śpiewaj nie śpiewaj i nie szukaj zwady
bo cię postawimy do góry nogami.
Do góry nogami i do góry dupą
Będziesz sobie wisieć tydzień przed chałupą.

Co ty tam se śpiewasz, ja nie daję wiary,
bo ci podpowiada z boku piernik stary.

Nie śpiewaj nie śpiewaj boś ty doskonały
Jakżeś spał w stodole myszy cię osrały.

Nie śpiewaj tak brzydko, licz się ze słowami
jesteś na weselu nie między krowami.

Przecież to już słychać że ja nie dam rady
Bo ja śpiewam jeden, a tam cztery dziady.

Co to za kobieta co tam z tyłu wrzeszczy
dać jej wódki, dać jej, bo jak szafa trzeszczy.

 

więcej przyśpiewek tutaj…

Przemyślenia o istnieniu

Dlaczego tak mało z nas potrafi komunikować się z innymi wymiarami, duszami, itd.?

Jest to podobna przepaść jak między mną a moim kotem albo między moim kotem a kamieniem. Wszystko jest energią tylko o innym zagęszczeniu, innej wibracji. Problem jest w platformie komunikacyjnej, świadomie prowadzonej, bo nieświadoma jest, przeczucie, intuicja, mowa ciała, itd. A chodzi bardziej o świadome prowadzenie konwersacji między wymiarowej. O ile z góry (z wyższej wibracji) w dół jest trochę łatwiej, mamy więcej narzędzi, szersze horyzonty o tyle z dołu do góry gorzej, bo nie wiemy co jest istotne, jakie są dostępne opcje. Zwyczajnie nie jesteśmy w stanie sobie ich wyobrazić, czy zrozumieć, nie mówiąc o możliwości świadomego i metodycznego zastosowania. To tak jakbym swojemu kotu próbował wytłumaczyć problem związany z kosztami kredytu albo mój kot próbował wytłumaczyć drzewu, że wczoraj jadł dobre jedzonko, a dzisiaj jest o wiele gorsze albo drzewo próbowało wytłumaczyć kamieniowi, że uwiera go w korzeń. Tak teraz gdybam, ale operujemy na innych płaszczyznach, mimo że współistniejemy. Myślę, że o ile oczywiście łatwiej nam zrozumieć, zaobserwować niższy poziom niż wyższy to i tak nie rozumiemy go do końca, ciągle odkrywamy, ciągle się uczymy.

Mam poczucie, że jestem takim “kotem” dla innych istot o wyższych wibracjach, które w większości akceptują moje istnienie ale nie oceniają w kategoriach, które dla mnie są ważne. Tak samo jak ja nie oceniam kota, że liże się po wszystkich miejscach, nawet tam gdzie bym się nigdy nie polizał 🙂 To jest po prostu jego specyfika, jego naturalne zachowanie nie podlegające mojej ocenie tylko akceptacji i ewentualnie obserwacji. Podejrzewam też, że na wyższych wibracjach obserwujący mnie też nie do końca rozumieją wszystkie zachowania, myśli, też się uczą od nas, ode mnie pewnych właściwości, miłości, itd.

Oczywiście zachodzi jakaś interakcja między nami bardziej lub mniej świadomie ale na bardzo płytkiej warstwie, bo dzieli nas zbyt duża różnica pojmowania, myślenia abstrakcyjnego, możliwości, miłości i pewnie różnych innych rzeczy, których nie potrafię ogarnąć.

Jako przykład komunikacji między wymiarowej niech posłuży taki oto obrazek:

My też, tj. niektórzy z nas widzą więcej ale czy zdają sobie z tego sprawę, czy robią to świadomie, czy te koty potrafią powtórzyć słuchanie, np. umówić się jutro na godz. 17:30 z muzykiem albo pójść do niego do domu, poprosić o lekcje na gitarze? A czy muzyk mógłby powiedzieć kotom, słuchajcie, jutro mnie nie będzie ale pojutrze przyjdźcie na 16:00, koty to ogarną? No nie, bo to nie jest na ich poziomie, nawet nie mają pojęcia o takich możliwościach, nie mówiąc o tym by przy kawie z muzykiem pogadać o dylematach związanych np. z jego pracą. I tak samo my próbujemy zgłębiać to co jest tam gdzieś, gdzie dążymy ale mam wrażenie, że nie jesteśmy w stanie nawet 1/1000 procenta ogarnąć.
Dlatego wg mnie nie powinniśmy się przesadnie na tym skupiać tylko realizować się w TERAZ, zaakceptować obecne położenie ale czerpać jak najwięcej wiedzy, emocji ale robić to ZAWSZE świadomie i świadomie dążyć do harmonii tu i teraz. Nie jesteśmy tutaj przypadkowo, jesteśmy po coś, często nie wiemy, ludzie szukają chodzą tu i ówdzie szukając przyczyny a ona wg mnie nie jest nam do niczego potrzebna. Jesteśmy, korzystajmy, żyjmy, odczuwajmy byle by wszystko robić świadomie a jeśli nawet nie to miejmy świadomość, że czasem tę świadomość utraciliśmy. I to z humorem! bo nie jesteśmy tu dla smutku tylko dla radości odkrywania, poznawania itd.

Lepiej żałować, że się zrobiło, niż żałować się nic nie zrobiło